Kartonowy bohater

bohater

Co Polak to rycerz, jak mówi ponadczasowe (o zgrozo!) polskie przysłowie, które chyba nie mogłoby w bardziej ironiczny i bardziej trafny skomentować jednej z naszych narodowych wad – nienasyconej potrzeby manifestacji swojego bohaterstwa oraz nieprzeciętnego oddania sprawom wszelakim. Umierać potrafimy za wszystko – ojczyznę, wodza, ideę, tak jakby w DNA Polaka wpisano kod romantyczności wszędzie szukającej szansy na zaistnienie i spłonięcie.

Ten szaleńczy zapał mitologizowanie własnej biografii udziela się nierzadko osobom, które przebierając się w szaty bohaterów, wyglądają komicznie, żeby nie powiedzieć żałośnie.

Jak Kuba Błaszczykowski.

Kim dla polskiej piłki jest Błaszczykowski mówić sensu nie ma, bo też i mowa ta ciągnęłaby się przez stron wiele, a nie dość, że nie celuję w strącenie Elizy Orzeszkowej z piedestału mistrzostwa przepastnych opisów, to jeszcze nie mam ku temu predyspozycji i uzdolnień. Więc aby opisać rolę jaką odgrywa na scenie narodowego futbolowu nowy nabytek Fiorentiny, ograniczę się do jednego, a jakże pełnego epitetu – nieoceniony.

Gdyby Kuba postanowił pozostać tym kim jest – pracowitym rzemieślnikiem z charyzmą – to internet byłby nieco mniej zapchany moimi złośliwościami. Niestety, Błaszczykowski postanowi zostać bohaterem. Znowu.

Pierwszy raz zrobił to w 2012 roku, kiedy wiedziony bądź zazdrością o popularność Lewandowskiego,  bądź zaszczytną i szczerą chęcią niesienia pomocy potrzebującym, na aukcję prowadzoną przez Fundację TVN oddał swoją koszulkę z meczu przeciwko Rosji podczas Euro2012.

Choć Kuba z pewnością chciał pomóc i chwała mu za to, cyniczni prześmiewcy, których nie pokażę palcem, bo sobie jeszcze wydłubię oko, nie mogli nie zauważyć, iż wielki gest był nie tyle akcją, co reakcją na przekazanie przez Lewego koszulki, która ostatecznie osiągnęła zawrotną cenę kilkuset tysięcy złotych. Łatwo było przymknąć na to oko,  w końcu z rywalizacji dwóch czołowych polskich piłkarzy tamtego okresu, ktoś wreszcie skorzystał – i nie byli to wcale dziennikarze próbujący dojść do źródła tego jakże wydumanego konfliktu i prześcigający się w coraz bardziej bezsensownych spekulacjach.  

Kubę ośmieszyło jednak nie naśladowanie Lewandowskiego – gdyby w naszym kraju więcej osób chciało powtarzać dobre uczynki, żyłoby się nam zdecydowanie, zdecydowanie lepiej. Niestety rzekomo bezcenna koszulka meczowa, okazała się być koszulką nasiąknięta nieco mniej działającą na wyobraźnię symboliką. Jak twierdzili bowiem znawcy tematu – reklamowana jakże pamiętnym meczem z Rosją, pochodzić miała ze spotkania z Andorą, które odbyło się jeszcze przed Mistrzostwami Europy. Cóż, pot ten sam, krew ta sama, a jednak inaczej pachnie.

Choć ten klasyczny problem pierwszego świata wywołać może najwyżej uczucie dyskomfortu na myśl o tym, jak absurdalnie ceny osiągają sportowe memorabilia oraz delikatnego rozbawienia ze starań polskiego pomocnika, ostatnia próba wkroczenia przez Kubę na drogę bohaterskiego oddania może spowodować głośny i donośny śmiech.

Ja nadal się uśmiecham od ucha do ucha i nie przeszkadza mi ani trochę fakt, iż śmieję się kosztem wrażliwej, romantycznej natury Kuby Błaszczykowskiego.

Kuba Błaszczykowski przenosząc swoją karierę do kraju pastą i pomidorami płynącym, postanowił pożegnać się z fanami BVB w sposób odpowiedni do jego potrzeb – a potrzebą tą zdaje się bycie kochanym przez miliony. Pakując zgromadzony przez 8 lat w Dortmudzie dobytek, znalazł czas na wyznanie, iż miał propozycję gry nie tylko w Fiore, ale także w drużynie zza dortmundzkiej miedzy – lokalnym rywalu Borussi – Schalke 04. Każdy transfer między tymi dwoma klubami powoduje jednak emocje kompletnie niewspółmierne do skali problemu i uchodzi za zdradę godną potępienia. Błaszczykowski więc – jak twierdził – z szacunku dla swoich byłych barw, ofertę Schalke kategorycznie odrzucił.

Cóż, odrzucanie oferty, której się nigdy nie miało jest pewnie jeszcze prostsze niż wydawanie milionów, których się nigdy nie zdobyło.

Niedługo bowiem po tej rzewnej deklaracji naszego Lancelota, głos zabrał dyrektor sportowy Schalke, Horst Heldt, który nie dość, iż kategorycznie zaprzeczył, iż o Błaszczykowskiego się starał to jeszcze zdradził, iż to przedstawiciel Błaszczykowskiego kontaktował się z klubem, próbując przekonać ich do zakupu Polaka.

I skończyło się rumakowanie. Błaszczykowski z rycerza w żółto-czarnej zbroi zamienił się w kuglarza odzianego jedynie w marną podróbkę zbroi piłkarskiej lojalności oraz szacunku dla kibiców.

Po cóż mu to wszystko było? Aby otworzyć sobie drogę do powrotu w bardziej sprzyjających okolicznościach, co wydaje się już być pewną regułą w polityce tranfserowej BVB ostatnimi laty. A może jednak odchodząc musiał widzieć w oczach fanów Borussi łzy rozpaczy za utraconym bohaterem.

Morał z tej historii jest krótki i wszystkim doskonale znany.

We don’t need another hero.  

91 przemyśleń na temat “Kartonowy bohater”

  1. ~KING-Zbycho pisze:

    Poziom artykułu zerowy. I co autor tego artykułu miał na myśli ????. I co chciał udowodnić ????. Sam nie wiem. Jedynie, pragęnę podkreśliść, że autor tego tekstu nie ma klasy. Tak to jest,że gdy sportowiec odnosi sukcesy to nosi się go na rękach. A jak tylko przychodzi kryzys formy to kopie się go z buta i wyśmiewa.
    Dlatego życzę Panu Błaszczykowskiemu powrotu do formy dla dobra swojego i polskiej piłki.

  2. ~mawi pisze:

    Taki wpis to jeszcze jeden dowód że idiotów w tym naszym kraju nie brakuje …….. szkoda cokolwiek więcej pisać.

  3. ~MaQSweet pisze:

    Przykre jak takie zera jak autorka tej nędznej wypowiedzi próbują obrażać wybitnego sportowca.

  4. ~darmod pisze:

    Tekst jakby pisany „na specjalne zamówienie”. Na siłę wyolbrzymione potknięcia bohatera.
    Poza tym straszna grafomania. A na marginesie – epitet to zestawienie przymiotnika z rzeczownikiem – a nie sam przymiotnik.

  5. ~end pisze:

    Mamy słowo Kuby vs słowo dyrektora sportowego Schalke. I to wystarczy by obsmarować piłkarza gównem. Zapamiętać i więcej tu nie wchodzić.

  6. ~szoferkrk pisze:

    Kontrowersyjne wypowiedzi podparte mocnymi fundamentami są interesujące i skłaniają do przemyśleń, tutaj mamy przykład tylko tendencyjnego, popartego żałosnymi argumentami, ładnie ubranego w słowa, tak bardzo ostatnio popularnego hejtu. Byłbym nawet skłonny pomyśleć że ten człowiek po prostu kiedyś nie dał Ci autografu i dlatego postanowiłaś/łeś popełnić ten paszkwil.
    Jakby na przekór wpisowi, Kuba po niezbyt udanym okresie, przenosi sie do zupełnie nowego otoczenia i nie w pełni formy już strzela dla nowego klubu i nie jest to klub z pierwszej ligi polskiej tylko mocna liga włoska. Patrząc jak niewielu jest piłkarzy którzy by tak potrafili, można nieśmiało powiedzieć, że ociera się o piłkarskiego herosa.

  7. ~Dg pisze:

    Idiotów nie trzeba siać sami się rodzą, tylko czemu siadają przed klawiatura i stukają w literki???? Żenada!!!

  8. ~Sylwester pisze:

    Odważny wpis, ależ jakże przykry – sama zazdrość kartonowego autora – szanujmy rodaków którzy osiągnęli własnym talentem i pracą coś z niczego – przypominam, że jemu z nielicznych naszych piłkarzy udało się zrobić karierę na najwyższym europejskim poziomie. Według autora jeśli Lewandowski przekazał swoją koszulkę na cele dobroczynne tzn, że już nikt inny po nim nie może tego zrobić??? a ilu było przed Lewandowskim ??? i ilu jeszcze będzie. Gratulacje autorowi zarezerwował tylko Lewandowskiemu możliwość darowania koszulek na cele dobroczynne!!! Przypominam że z Lewandowskiego w pierwszym sezonie w BVB też szydzono i liczono mu niewykorzystane sytuacje!!! Takie wpisy potrafią robić tylko nasi pseudo rodacy – Polacy.

  9. ~Facet pisze:

    Czuć moczem zamiast mózgu.
    Kobieto przestań oglądać się w lusterku, bo widać że kompleksy nie dają Ci żyć.
    Wyluzuj

  10. ~Krzysztof pisze:

    Zawsze mnie zastanawiało, skąd się biorą takie ludzkie wynalazki jak autor/autorka tego komentarza?! Miałem tutaj napisać malutki elaboracik na temat jaki to Kuba jest fajny facet, ale potem pomyślałem, że szkoda czasu! PAN Kuba Błaszczykowski, to ktoś kto sobą coś reprezentuje, pewnego rodzaju ikona. A z kolei kim jest autor/autorka tego wpisu? Bo ja nie wiem. Jakiś/ Jakaś (bo nawet nie jestem pewien czy to „male” czy „female”) znajda psychiczna, która się nudzi i postanowiła wypowiedzieć na temat o którym nie ma zielonego pojęcia (tak wynika z wypocin, które nieopatrznie przeczytałem). Ty coś tam! Weź się za coś coś co bardziej Ci będzie odpowiadało! Np. posprzątaj swój pokój! Idź po zakupy! Zrób obiad. Albo coś pożytecznego dla społeczeństwa! NIE PISZ WIĘCEJ!!! NIE KRZYWDŹ INNYCH SWOIMI CHORYMI, OCIEKAJĄCYMI WRĘCZ JADEM „PRZEMYŚLENIAMI”!!! ALBO NAPISZ O CZYMŚ NA CZYM SIĘ ZNASZ (jeżeli coś takiego istnieje)!!!
    Cholera! Jak ja nienawidzę hejterów!!!

  11. ~Takitam pisze:

    Żenujący poziom wpisu, a Pani polecam wzięcie się za sprzątanie bo pisanie w sieci nie bardzo Pani wychodzi. A no lub gotowanie ale to już wymaga większych kompetencji o które Panią ciężko podejrzewać. Pozdrawiam

  12. ~TS pisze:

    weź się chłopie do kopania rowów, bo internety ci nie wychodzą

  13. ~Jerzy pisze:

    Żałosny ten artykuł.Poziom dzieciaka zakompleksionego.Wstyd że takie śmieciowe teksty ukazują się w necie.

  14. ~Lukasz pisze:

    Dziwny wpis, ciekawe czy kiedykolwiek miał Pan/Pani stycznosc i przyjemnosc porozmawiac z Kuba, lub z osobami z jego otoczenia. Niestety ten wpis nie ma tak naprawde nic wspolnego z prawda. Smieszne jest to ze ktos sobie zadaje trud aby napisac takie slowa o czlowieku ktorego sie nie zna i nigdy sie go nie poznało. Rozumiem, ze wpis ten powstał aby przyciagnac ludzi na ten blog i szanuje ze po prostu osoba stojaca za tym wpisem wypisuje to bo została do tego zatrudniona. Dobrze sie posmiac kogos kosztem, zwlaszcza romantycznej natury drugiego czlowieka, jest to bardzo „naturalne” i spotykane w szkołach podstawowych i liceach gdy grupa osiłkow wysmiewa wrazliwosc innych osob. Słabe „dziennikarstwo” niespotykane za granica, prosze potrenowac bo jakosc jest mierna.

    Pozdrawiam

  15. ~Krzysiek pisze:

    W mojej ocenie słabe i spocone jak koszulka po meczu z Andorią. Nie wiem w jakim celu powstaje taka tzw. analiza postępowania drugiego człowieka. Dużo łatwiej jest chyba znaleść dziurę w gaciach u drugiego, niż brak gaci u siebie samego.

  16. ~Dobro pisze:

    Do Autorki!!!
    Po co ten jad w stosunku do p. Błaszczykowskiego?
    Pamiętaj bo zostanie Ci to przypomniane ,, NIE SĄDŹCIE A NIE BĘDZIECIE SĄDZENI ”

    W dodatku bycie oddanym sprawie to zaleta a nie wada.
    Wadą jest wyśmiewanie naszych narodowych wartości.

    Pozdrawiam

    Mikael

  17. ~Saw pisze:

    Cóż, czasy internetu spowodowały, że każdy może rozpowszechniać swoje wypociny, ale może się pani lepiej zajmie czymś innym np. sprzątaniem?

  18. ~Marcin pisze:

    Fajny i odważny wpis.

    1. ~koksznik pisze:

      Odważny bo komuś wypomina się pomyłkę? Opluwa?
      Widać takie wpisy są dla Ciebie. Co wskazuje na twoje frustracje.
      Może Jakub Błaszczykowski został poinformowany przez swojego managera o tym, że nie on zgłosił się do Schalke 04 tylko oni do niego i stąd jego, skądinąd honorowa postawa?

  19. ~Rowerzysta pisze:

    Bardzo ostre przemyślenia. Nie ze wszystkim się zgadzam ale szanuję odrębne zdanie. W mojej ocenie bohater wpisu zasługuje na uznanie.

  20. ~Rafał pisze:

    Nie znamy wszystkich szczegółów tej sprawy więc po co tak ostro oceniać, ale masz prawo. Z mojej strony cenię go za wytrwałość i bycie ikoną, sama jego obecnosć moim zdaniem pomaga naszej ekipie. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook