Król nie tego świata

Janowicz2Jerzy Janowicz. Złote dziecię polskiego tenisa – zawodnik, na którego czekaliśmy lata całe, miał spełnić nasze własne, narodowe sny o potędze. Miał być w dziesiątce rankingu ATP, miał wreszcie przywieźć do Polski jakiś Większy czy mniejszy Szlem. Miał być kawalerem wartym miliony.

Niestety, zamiast bycia wzorem do naśladowania dla młodych, stał się karykaturalnym odbiciem wielu młodych ludzi w tym kraju – bezczelnym, aroganckim i pełnym pogardy smarkaczem, któremu szum w głowie skutecznie zagłusza dźwięki rzeczywistości.

A ta do najbardziej barwnych nie należy. Janowicz ostatnie miesiące nie tylko nie czyni żadnych postępów, co z prędkością sprinterską cofa się w swoim sportowym rozwoju. Coraz mniej myśli na korcie, gra w oparciu o kilka wyświechtanych jak kowbojskie spodnie schematów i bezmyślnie sprowadza swój tenis do łupanki i przebieżki.

W ciągu ostatnich kilku, a może nawet kilkunastu miesięcy na palcach jednej ręki policzyć można dobre mecze w jego wykonaniu. Do zliczenia tych słabych, czy wręcz katastrofalnych, niebawem trzeba będzie kilkurdzeniowego procesora o wielkiej mocy obliczeniowej. Przykre występy Janowicza mnożą się bowiem jak króliki – i króliki tych królików.

W całej tej sportowej martwocie, Janowicz wydaje się być niczym żołądek pozbawiony swej naturalnej osłony – wrzodzieje i sam się trawi. Na pierwszy ogień wyżarł swoje opanowanie, potem rozsądek i coraz bardziej zbliża się do anihilacji psychicznej stabilności. Te cechy tenisisty, które niegdyś podziwialiśmy – waleczność, pewność siebie, poczucie własnej wartości oraz upór, zamieniły się w swoje paskudne odpowiedniki – agresję, narcyzm, arogancję oraz ślepą bezwzględność.

Każde wypowiadane przez niego słowo utopione jest w sosie bogatym w pogardę i przyprawionym właściwymi dla sobie urojeniami. Ot, wszyscy są winni jego porażek, a najbardziej polscy dziennikarze, którzy już nie tylko nie mają prawa młodego łodzianina oceniać i rozliczać ze sportowych klęsk, ale wręcz kłamią – tak przynajmniej twierdził podczas krótkiego wywiadu dla TVP Sport. Wydawać by się mogło słuchając Janowicza, iż cały świat krążący wokół jego pępka, ma jakiś misterny i diaboliczny plan kompromitowania go, a dziennikarze nad Wisłą są walczącym orężem tego paranoidalnego spisku. Szczególnie Adam Romer – wróg publiczny numer jeden, prawdziwy Mefisto Janowiczowego delirium – kłamca, burzyciel i intrygant, którego tenisista wyprosił z konferencji prasowej – ach, przepraszam – grzecznie poprosił o to aby wyszedł, bo nie chciał aby ten skądinąd wybitny tenisowy ekspert, źle o nim mówił.

Dobrze choć w tym wszystkim, iż Janowicz wydaje się być w bardzo dobrym nastroju i czuje się do swojej pracy odpowiednio przygotowany. Ot zdarzyła mu się porażka z dobrze grającym zawodnikiem, w sumie to on w zasadzie nie przegrał, tylko Turek wygrał. Drążenie tematu jest niesmaczne!

Alfred Aleksander Konar napisał kiedyś, iż karykaturą dumy jest arogancja i prawdopodobnie nie zdawał sobie sprawy z tego, jak niezwykle doskonałą personifikację zyska to bon motto. Tak więc jak duma Janowicza stała się karykaturą, tak on coraz bardziej przypomina obraz siebie, na którym wszystkie najgorsze cechy atakują po oczach z coraz bardziej paskudnego portretu młodego mężczyzny, który choć niczego w życiu jeszcze nie osiągnął, czuje się królem wszechświata.

Być może jest – równoległego.

11 przemyśleń na temat “Król nie tego świata”

  1. ~Tomasz pisze:

    Aj, wielka szkoda, ale cóż.

  2. ~Dynamite pisze:

    Młody jest, pogubił się w tym wszystkim. Nagle wskoczył na świecznik i nie umiał sobie z tym poradzić. Miejmy tylko nadzieję, że pewnego dnia się obudzi i ogarnie, bo jest tenisistą z gigantycznym potencjałem, na 1. Moim zdaniem jego talent jest zdecydowanie większy niż Radwańskiej, jednak traci mentalnie. Trochę jak Mateusz Rutkowski. Został mistrzem świata juniorów, pogubił się. Stoch był wtedy 16, 10 lat później dzięki ciężkiej pracy został podwójnym mistrzem olimpijskim. A Mateusz?…. Ciężka praca, poukładanie w głowie….

  3. ~KDK pisze:

    Niestety także muszę się zgodzić :( Szkoda go, bo pokładałam w nim niemałe nadzieje, pewnie nie tylko ja. Może kiedyś będzie lepiej ;)

  4. ~Jan pisze:

    Zgadzam się całkowicie z autorką! Nic, nawet bycie nie wiadomo jakim sportowcem nie usprawiedliwia grubiaństwa, arogancji i chamstwa, po prostu świetnie to Pani ujęła, nic dodać nic ująć, nikt by tego lepiej nie ujął. Ten człowiek potrzebuje jednej, ale bardzo ważnej rzeczy, potrzebuje pokory, tyle i aż tyle.

  5. ~Szanowna Pani pisze:

    Szanowana Pani,
    Pewnie ma Pani talent do pisania ale zapewne nigdy nie uprawiała Pani sportu. Nie wie Pani co to emocje… co to adrenalina i jak sobie z radzić. Jak można być tak krytycznym… Zachęcam do wstawania rano tak jak ja i pewnie on przez 15 lat (przez większość roku ciemno) i o 6 na trening tylko po to aby jeszcze raz na niego iść wieczorem…. Pani sie nie zna na sporcie. Może sie Pani zna na charakterach ale nie na sporcie. Jest Pani typowym polakiem… zamiast się cieszyć, że mamy kogokolwiek to Pani go obraża. Jak Pani nie wstyd!!! jak widach nazwisko mówi wiele… Typowy brak szacunku…..
    p.s. Janowicza nie znam ale tak jak Pani nie przepadam za nim. Nie lubię jego stylu gry ale sportowcem jest wybitnym. ilu gra w wielkim szlemie…..60 na świecie a ilu uprawia ten sport!!!!!!

    1. Kaja Głomb pisze:

      Widzi Pan, w moim przekonaniu bycie sportowcem nie jest wystarczającym wytłumaczeniem grubiaństwa, arogancji i chamstwa. Poświęcanie się dla sprawy jakiejkolwiek – czy to sport, czy medycyna, czy budowanie rakiet – to nie paszport upoważniający do pełnych pasywnej agresji wycieczek w stronę osób, które z Janowiczem próbują po prostu rozmawiać.

      Janowicz sportowcem wielkim wcale nie jest. Nie tylko nie ma na swoim koncie zwycięstwa w Szlemie, ale nawet w małym turnieju. Nie bardzo więc widzę powód dla którego należy otoczyć go bezpiecznym kokonem zerowej krytyki. A na tę krytykę swoim zachowaniem zasługuje i nie zmieni tego wstawanie nawet o 3 w nocy i treningi przez kolejne 20 godzin.

      Wielkich sportowców charakteryzuje to, że nie tylko potrafią zwyciężać, walczyć i pokonywać swoje słabości, ale także przegrywać. Janowicz nigdy przegrywać nie potrafił i obawiam się, że się tego nie nauczy, mimo, iż częściej ostatnio własnie przegrywa niż wygrywa. Prezentuje przy tym butę małego byczka, któremu się wydaje, że sam fakt iż biega po arenie czyni z niego wielkie wydarzenie. Trudno, doprawdy, aby chwalić takie zachowanie.

      Pomijając resztę argumentów, dotyczących mojego znania się czy też nie na sporcie, z którymi polemizować nie zamierzam, chciałabym bardzo mocno podkreślić, iż do sportowców żywię ogromny szacunek. Tyle, że na szacunek trzeba sobie zapracować, nie jest wartością przyznawaną z urzędy za odpowiednie wypełnienie pola „zawód”.

      1. ~Magda pisze:

        Kaju, zgadzam się z Tobą. Uważam, że nawet poświęcenie jakiego dokonał, aby dojść do miejsca, w którym teraz jest, w żaden sposób nie tłumaczy jego zachowania. To tak jakby powiedzmy – usprawiedliwiać gburowatego lekarza, policjanta, strażaka etc. dlatego, że ma ciężką pracę i musiał sporo poświęcić. Jego wysiłek w dążeniu do celu powinien właśnie wyrobić w nim żelazny charakter i nie pielęgnować taką roszczeniową postawę.

        1. Kaja Głomb pisze:

          Właśnie! Wystarczy popatrzeć na to z jakiej „nicości” wydobył się Djokovic i jak przy tym się zachowuje – pewnie, że przeżywa nerwy, pewnie, że daje się czasem ponieść. Ale zawsze, zawsze okazuje szacunek swoim rywalom oraz kibicom.

  6. ~Michał pisze:

    Witaj :) Chcialbym Ci powiedziec, ze naprawdę masz duzy talent do pisania. Mozesz mi wierzyć, na czym jak na czym, ale akurat na tym to ja się znam :) Jestem nauczycielem z wieloletnim stażem pracy :) Chcialbym Ci również powiedziec, ze będę tutaj zagladal regularnie z nadzieja, ze pojawił się kolejny wpis :) Pozdrawiam ciepło :)

    1. Kaja Głomb pisze:

      Bardzo Ci dziękuję za miłe słowa:) Zapraszam na bloga – choć nie mam tyle czasu co dawniej na pisanie, cieszę się że Ci się podoba mój blog!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook