Broda, broda – siły doda!

XXX AP386976896758.JPG S HKN,FILE USA NY

(AP Photo/Richard Drew)

Kiedy w latach 80 pół Polski biegało w jaśniejących niczym jutrzenka Relaksach i słuchała disco polo na walkmanach – najnowszych cudach techniki, a drugie pół oddawało cześć muzykom rockowym rozgrzewającym serca i łóżka młodzieży, w Stanach Zjednoczonych – nazywanych przez niektórych Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej (dla odróżnienia od tych drugich Stanów Zjednoczonych?) trwała wspaniała era hokejowej Dynastii New York Islanders.

Wyspiarze z Long Island od końca lat 70 oraz połowę 80 zadziwili National Hockey League. Drużyna prowadzona przez Algera Josepha „Radara” Arboura, której bijącym sercem, mózgiem i ostrym językiem był jeden z najwybitniejszych obrońców w historii dyscypliny – Denis Potvin, wygrywała wszystko. Od serii 19 meczów playoffów po cztery Puchary Stanleya pod rząd. Nie mieli sobie równych – w NHL dominowali w sposób niezaprzeczalny, totalny i bezwzględny, czego doskonałym ucieleśnieniem jest gol-legenda Mike’a Bossy’ego, który w finałowym starciu z Vancouver Canucks w 1982 roku, strzelił jedną z najwspanialszych bramek w historii dyscypliny.

Islandersi lat 80 pozostawili po sobie jednak więcej, niż wielką listę hokejowych rekordów oraz pokaźną grupę zawodników w hokejowej Hall of Fame – między innymi  Pivota, Bossy’ego, Gilliesa czy Trottiera. Jednym z ich najwspanialszych osiągnięć było zasadzenie, pielęgnowanie oraz rozsianie w całej lidze tradycji, która po ponad 30 latach wydaje się mieć lepiej niż kiedykolwiek.

Tradycji playoffowej brody.

Kto dokładnie zaczął zwyczaj zapuszczania brody w trakcie playoffów Pucharu Stanleya i trzymania jej tak długo, aż nie uniesie się do góry najważniejszego trofeum NHL lub z rywalizacji o nie odpadnie? Nikt nie wie. Nawet pierwsi, playoffowi brodacze:

Ktoś zapuścił brodę i zostawił na czas trwania playoffów. Pomyśleliśmy, że to fajny pomysł. No i tak się zaczęło” – mówi Clark Gillies, dodając: „ Tak naprawdę to nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że coś rozpoczęliśmy. Od niedawana mówi się, że to właśnie my powinniśmy siebie uważać za pomysłodawców. Zwyczaj ten zamienił się w coś większego niż kiedykolwiek sobie wyobrażałem”.

Historycy – tak, tak, historycy hokeja – na potrzeby opisu początków tej szacownej tradycji, ukuli dwie legendy. W pierwszej, zwyczaj niegolenia się w trakcie trwania playoffów miał swoje czysto pragmatyczne – żeby nie powiedzieć próżniacze – wyjaśnienie. Nierzadko hokeiści lat 80 zmuszeni byli grać kilka wieczorów z rzędu. Odpuszczenie sobie obowiązku pozbywania się owłosienia na twarzy było po prostu oszczędzaniem czasu.  Czyli zgrabniejszym określeniem lenistwa.

Bardzo jednak możliwe, iż zwyczaj ten ma nieco bardziej heroiczne korzenie. Jak twierdzą niektórzy, zdobienie twarzy brodą zainspirował Björn Borg – szwedzki tenisowy geniusz, który na czas trwania Wimbledonu porzucał zwyczaj wygładzania swego lica. Prawdopodobnie kierując się sobie tylko znanym przesądem. Ewentualnie biblijnym mitem o Samsonie. Tradycję tę na grunt wyspiarskiego hokeja przeszczepić mieli rodacy Borga – Anders Kallur oraz Stefan Persson, którzy pod koniec lat 70 trafili do Nassau Veterans Memorial Coliseum i którzy to wiarą, iż to właśnie broda dodaje siły, zarazili resztę Islandersów.  Bądź po prostu zaraźliwym lenistwem.

To doroczne upodobnianie się do Rumcajsa nie jest wcale – jak wskazują dramatyczne oświadczenia hokeistów – ani łatwe ani przyjemne – „To irytujące kiedy ociera się o poduszkę, gdy śpię na boku. A na plecach spać nie mogę, bo chrapię. I wtedy złości się moja żona. A potem na mnie krzyczy” – opowiadał Shawn Thornton, była gwiazda Boston Bruins, a obecnie napastnik Panter z Florydy. Większość zawodników – w każdym razie tych, którzy na twarzy potrafią wyhodować sobie coś więcej niż żałosną kępkę, przypominającą najbardziej wstydliwe lata dojrzewania – tradycję tę jednak kocha tak samo jak grę o wymarzony Puchar. Wade Redden, wspominając rywalizację Ottawa Senators z Detroit Red Wings w 2007, z rozrzewnieniem przypomina sobie moment kiedy usiadł na fotelu fryzjerskim – tuż po tym, gdy Ottawa przegrała rywalizację. „Tylko ścięcie tej swędzącej brody było w stanie wynagrodzić mi przegraną w finale”.

Brody – mimo prób zakazania ich, jeszcze w latach 80, powołując się na psucie wizerunku hokeisty (broda w tych czasach symbolizowała komunistę) – dziś mają się świetnie. Zdobią twarze nie tylko walczących hokeistów, ale popularne zrobiły się także w innych amerykańskich ligach – NFL, MLB, NBA czy MLS oraz wśród kibiców, których prawdziwe oddanie mierzyć można konkretnymi wpływami z akcji charytatywnej Beard-a-thon, w trakcie której kibice zapuszczają brody oraz zbierają pieniądze.

Owłosiona tradycja NHL to jednak przede wszystkim celebracja tego co w hokeju najważniejsze – jedności i ducha drużyny. W każdym razie tak twierdzi Ron Duguay, zawodnik New York Rangers, z okresu gdy playoffowe brody dopiero zaczynały być popularne.  Dziś, zawodnicy potrafiący wyhodować na swej twarzy prawdziwe dywany, arrasy, gobeliny owłosienia stanowią najdoskonalsze ucieleśnienie hokejowej walki – twardej, męskiej, nierzadko brutalnej. Codziennie, ten atrybut wojownika, mierzącego w centymetrach mijający czas, przypomina hokeistom jak blisko znajdują się ostatecznego cel – Pucharu Stanleya. 

Pucharu wartego każdego włosa.

32 przemyślenia na temat “Broda, broda – siły doda!”

  1. ~Marta pisze:

    Broda u faceta? Nie wiem skąd znów napływ ata moda ale niestety coraz więcej panów decyduje się na zapuszczenie wąsów i brody, i co najgorsze, są to młdzi panowie! Mnie osobiście taki widok odraża – nie wyobrażam sobie by mój mąż tak chodzil i wygladał jak taki zarośnięty dziadek.. przecież broda postarza panowie!

  2. ~Kasia pisze:

    Hah, ledwo co skonczylem czytac poprzedni wpis, a już się nie mogę wrecz doczekac kolejnego, naprawdę posiadasz wielki talent :) Mam nadzieje, ze nie zmarnujesz go wchodząc w jakieś podejrzane i szemrane lokowalnia produktów :) Wierzysz w przeznaczenie? Naprawde to musi być to, hehe :) Pozdrawiam ciepło w te chłodne wieczory :)

  3. ~Artur pisze:

    Moim zdaniem to nie istotne czy broda dodaje pewności siebie czy nie, w każdym razie duża broda wygląda po prostu nieestetycznie i odpychająco dla kobiet. O ile mały, optymalny zarost jest niekiedy pociągający dla kobiet, to duży wygląda wręcz jak u bezdomnego, który tak jakby nie miał czym i za ostrzyc tej brody.

  4. ~gip pisze:

    Z taką brodą mogą czuć się pewniej, silniej

  5. ~Monika pisze:

    Broda? Nie wiem czemu ale nie lubię brody u facetów! Nie wyobrażam sobie zeby moj mąż ją miał ale też nie podoba mi się u znajomych, rodziny i wszystkich innych. wydaje mi się, ze broda bardzo postarza – może to tylko moje wrażenie. znam kobiety które się tym zachwycają – tylko nie bardzo wiem czym??

  6. ~Linor pisze:

    To teraz Panowie będą mieli świetną wymówkę, by zarost ponosić trochę dłużej niż 3 dni ;)

  7. ~oneofgroup pisze:

    Świetna historia, bardzo lubię takie „smaczki” :)

  8. ~BrmMed pisze:

    Mnie się brody nie podobają, ale jakby mój mężczyzna był hokeistą i przedstawił tak sytuację to nie miałabym nic przeciwko ;)

  9. ~Dorota pisze:

    Rzeczywiście, ciekawa anegdotka, ja też jakoś nie nigdy w to nie zagłębiałam, jak to jest z tymi brodami ;) osobiście jakoś nie przepadam za taką brodą, wydaje mi się, że przy jedzeniu nie jest ona zbyt wygodna i higieniczna. Dwu- trzydniowy zarost – nie ma sprawy, ale taka długa – oj, nie ;) Pozdrawiam

    1. ~dietering pisze:

      Mam podobne odczucia ale widzę, że teraz jest jakaś moda na brody.

  10. ~Kazimierz pisze:

    Witaj :) Dawno się tak dobrze nie czułem jak po lekturze kilku z Twoich wpisow :) Niby mam dziś czas na czytanie ich więcej, jednak na razie odlożę to na bok, dlaczego? :) Poniewaz chce zostawic czytanie ich sobie na pozniej, gdy na spokojnie będę mogł usiasc przed komputerem, wiedzac, ze wszystkie obowiazki już wykonałem :)

  11. ~Kubinek pisze:

    No to teraz Panowie zaczynają zapuszczać brody, które pomogą osiągnąć zwycięstwo w różnych życiowych płaszczyznach! ;) A na serio, świetna historia – bardzo cenię takie anegdoty.

  12. ~Newnails pisze:

    Ale ciekawostka! Nie miałam o tym pojęcia! To można powiedzieć, że ta hokejowa tradycja przeniosła się teraz ogólnoświatowo, większość mężczyzn chce się zrobić na „drwala” ;)

  13. ~Artdeco pisze:

    Świetna historia, szczerze mówiąc nie interesuję się za bardzo hokejem, ale takie ciekawostki są na prawdę genialnym dodatkiem do każdego sportu :)

    1. Mam podobnie, akurat tą dziedziną sportu mało się intersuję ale takie smaczki zawsze warto znać :)

  14. ~Spijlepiej pisze:

    A mi się tam podobają brodacze

  15. ~Sabat pisze:

    dokładnie, szkoda że u nas tego nie ma w takim stopniu, mogłoby być ciekawie

  16. ~Kurcewicz pisze:

    Dobra analiza, szkoda, że u nas hokej nie jest popularny ale przede wszystkim „zasługa” braku całorocznych lodowisk.

  17. ~armour pisze:

    Wielka szkoda, że hokej nie jest zbyt popularną dyscypliną w Polsce. Zawsze, gdy jestem w np. w Czechach, to nie ma opcji żeby w jakimś barze nie leciała transmisja z jakiegoś meczu. Całe szczęście, że w Poznaniu też czasem mam okazję pooglądać hokej i ot na żywo.

  18. ~Mariusz pisze:

    Witam bardzo lubię oglądać hokej, ponieważ według mnie tam są naprawdę prawdziwi mężczyźni, a nie jacyś lalusie, którzy męczą wzrok widza swoją nieudolnością tak jak na przykład ma to miejsce, w naszej polskiej lidze piłki nożnej. Mam jednak nadzieję, że moje ukochane Collorado będzie grało bardzo dobrze przez następne sezony. Zawsze byłem za Avalanche i nadal jestem.

  19. Ja tam jak na razie mam półroczną brodę i bardzo mi wygodnie z tym, że nie trzeba się golić. I nie przeszkadza w niczym prócz jedzenia – niestety…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook