Wysokie loty młodych orłów

ze strony fb portalu hokej.net

ze strony fb portalu hokej.net

Jeszcze do niedawna w  polskim hokeju próżno było szukać wiadomości dobrych. Nie najlepiej bywało również ze sensacjami, chyba że dotyczącymi pijanych ekscesów Rafała Radziszewskiego, czy ex-koksiarza Daniela L. Albo takimi z  lat 70. zeszłego stulecia, kiedy to reprezentanci Polski ostatni raz zaszokowali hokejową opinię publiczną, pokonując ZSRR.

Aż tu nagle, w XXI wieku,  zupełnie przez nikogo nie pilnowany, prezes PZLH Piotr Hałasik na trenera kadry kontraktuje Igora Zacharkina.

Szok i niedowierzanie, bo Zacharkin wpierany przez Bykowa (konsultant), w kontekście polskich hokeistów, występować mógł raczej jako trener drużyny spuszczającej nam łomot. Nie sposób było więc nie poczuć świeżego zapachu przyszłych sukcesów, wypatrywać wyników optymistycznych, lub choćby zwyczajnie cieszących.

Okazało się jednak, że sprawcami pierwszej wielkiej niespodzianki w tej nowej erze polskiego hokeja, są nie seniorskie orły, a młode, jeszcze nawet nie dwudziestoletnie, orzełki. Reprezentacja Polski U20, prowadzona przez trenera Andrieja Parfinowa, po dramatycznym turnieju o Mistrzostwo Dywizji IB, awansowali do przedsionka młodzieżowej elity.

Polacy imprezę rozpoczęli od wysokiego zwycięstwa nad ekipą z Kazachstanu 6-3. W meczu świetnie zaprezentowali się Kacper Guzik, Filip Starzyński oraz Damian Zarotyński, którzy, sprawiedliwie, po dwa razy trafili do kazachskiej bramki.

Kolejne spotkanie, choć rozpoczęło się od prowadzenia Brytyjczyków (2-0), zakończyło się znów sześcioma bramkami orzełków. Tym razem bohaterem meczu był Łukasz Nalewajka, który po pierwsze wyrównał wynik spotkania w 25. minucie, a następnie podwyższył na 4:2 w połowie trzeciej tercji. Za jego ciosem poszli koledzy z drużyny, którzy w ciągu następnych 3 minut dołożyli jeszcze dwa gole, pokazując Brytyjczykom miejsce w szeregu. Miejsce odległe, ciemne i pachnące porażką.

Po dwóch przekonujących zwycięstwach i stosunkowo wysokiej skuteczności, Polacy nagle złapali zadyszkę. Mimo ponad 40 strzałów na bramkę strzeżoną przez Shevchuka, ani jeden nie trafił do siatki. Ukraińcom ta sztuka udała się za to dwukrotnie, co musiało popsuć nastroje w kadrze-  wygrana w tym meczu, gwarantowała przecież ostateczny awans.

Na nasze hokejowe szczęście, polscy zawodnicy okazali się mieć pamięć krótką i o dwóch błędach kosztujących przegraną, szybko zapomnieli. W spotkaniu z Chorwacją zaprezentowali niebywałą siłę ataku, kończąc mecz z 46 strzałami na bramkę i 5 golami. Znów świetnie zaprezentował się Kacper Guzik- strzelec dwóch goli. Niezgorsza bramki strzegł młodziutki David Zabolotny, który zakończył mecz z czystym kontem.

O awansie zadecydować miało więc ostatnie spotkanie. Wyzwaniem niedzieli- pokonać teoretycznie najsilniejszych Włochów. Nasi przeciwnicy, 15 drużyna nieoficjalnego rankingu IIHF, przed meczem z Polską, pochwalić mogła się przede wszystkim świetną formacją defensywną- w czterech meczach stracili jedynie 3 gole, co przy 13 strzelonych, dawało im identyczny z Polską bilans bramkowy (17-7).  Przegrana Włochów z nie najsilniejszym Kazachstanem napawać mogła  nadzieją na ostateczny sukces.

I stał się sukces.

Stał się dzięki niezawodnemu Kacprowi Guzikowi, który po to z zimną krwią gonił wynik ze stanu 0-2, aby na niespełna trzy minuty przed końcem rozstrzygnąć mecz na korzyść Polski. Trzy gole Guzika przy 32 strzałach na bramkę, dały reprezentacji upragniony awans do Dywizji IA.

Po ciężkim tygodniu, przyszedł czas na radość, świętowanie i wizyty w zakładach pracy. Oby tylko w oczywistej euforii, ci młodzi, nieustraszeni hokeiści nie zapomnieli, że najważniejsze przed nimi- utrzymać się w dywizji, walcząc z hokeistami, którzy doświadczeniem międzynarodowym pobijają Polaków na głowę.

Część z nich czeka także wyzwanie życia- dobrze dorosnąć. Dorosnąć tak, aby za lat trzy, może cztery, pisanie o hokeju było dużo prostsze i dużo szczęśliwsze. Tak, by sensacje nie dotyczyły już tylko pojedynczej wygranej na skalę milenium, czy bicia pokłonów w pijackim widzie w wykonaniu reprezentacyjnego bramkarza. A już na pewno nie dyskwalifikacji za stosowanie nielegalnego dopingu.

8 przemyśleń na temat “Wysokie loty młodych orłów”

  1. ~Natalia pisze:

    Umiesz poruszyć czytelnika

  2. ~Bartek pisze:

    Typy Dnia! Poparte Analizą!!
    Dlaczego warto obstawiać??Sprawdź sam!
    http://europejski-hokej.pl/bilans_listopad.pdf
    Transmisje, Kontuzje, Aktualności, Transfery!
    Cała strona dostępna jest ZA DARMO!
    http://www.europejski-hokej.pl

  3. ~Jerzy pisze:

    Brawo Guzik , moze wreszcie zmadrzales , strzelaj chlopie a nie zajmuj sie waleniem z tylu w plecy przeciwnikow.

  4. ~Marcin pisze:

    Mam nadzieje ze za kilka lat polskich hokej bardzo się rozwinie bo na razie nie jest najgorzej.

    1. kaja.g pisze:

      Źle to by było gdyby seniorzy przegrywali z reprezentacją Australii, a juniorów nie było stać na łyżwy. Jest nieźle i co dobre i radosne- może być jeszcze lepiej!

  5. ~Marcin pisze:

    Polski Hokej to nie hokej z lat 80 i 90 tych niestety :). Może za killka lat zbudujemy drużyną na mistrzostwa świata..

  6. ~The Bad Wolf pisze:

    Sukcesu polski hokej, który od początku lat 90. coraz głębiej zakopywał się w muł, potrzebował jak powietrza. Cieszy postawa młodzieży i napawa optymizmem. W Rumunii mało nasza dorosła reprezentacja nie wygrała turnieju EIHC. Może i Ukraina w najsilniejszym składzie nie grała, ale zwycięstwo się liczy. Szkoda, że w dogrywce dopiero. Miejmy nadzieję, że w kwietniu na tym samym lodowisku seniorzy pójdą śladami orzełków!

    1. kaja.g pisze:

      Szansa jest jak nigdy wcześniej. Jak już raz się udało „napocząć” Ukrainę, to czemu nie miałoby się udać ponownie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook