Słoń i pszczoła

Niechaj się nigdy słaby na mocnych nie dąsa.
Zaufana w tym pszczoła, że dotkliwie kąsa,
Widząc, iż słoń ogromny na łące się pasie,
A na nią nie uważa, choć przybliżyła się,
Chciała go za to skarać. Gdy kąsać poczęła,
Cóż się stało? Słoń nie czuł, a pszczoła zginęła.

Bajka Ignacego Krasickiego być mogła i pewnie była, choć wypowiadana mniej literackim językiem, przestrogą, którą reprezentacji Polski w każdym starciu z Anglią musiała obowiązkowo wysłuchać. Maciupka i nieszczególnie mocna Polska w grze z chwalebną kolebką futbolu, liczyć przecie mogła jedynie na skuteczność nieprzyjemnych podszczypywań. O zmasowanym ataku marzyć raczej nikt się nie ośmielił, bo i po co? Żeby się potem biczować, żeby się obwiniać, żeby dalej żyć w poczuciu straty niepowetowanej? Anglia to słoń, Polska to pszczółka, choć niekoniecznie Maja, a jej jedynym zadaniem to w starciu z Anglikami nie zginać.

I nie zginęła.

Drużyna Waldemara Fornalika zagrała jak nigdy i nie przegrała jak nigdy prawie. Wszystkich, a najbardziej swoich rywali zaskoczyła niesłychaną potrzebą przytrzymywania piłki, głębokiego pressingu oraz niedopuszczania Anglików na pole karne- tak na wszelki wypadek, bo i po co próbować ofensywę. Do tego wszystkiego, idąc śladami bajkowej pszczoły, karała reprezentację Anglii za ich kolosalne braki techniczne, częstymi, choć nieskutecznymi rajdami pod bramkę. A ten słoń  nieszczęsny, choć przez większość część meczu nie dość, że tych kąsań nie czuł, to jeszcze maluczkich jednym precyzyjnym strzałem wysłał w pole, w końcu poczuł nieprzyjemnie skierowaną weń igłę. Miał za swoje.

Gdyby ktoś Polaków spytał, czy brać w ciemno 1-1, każdy pewnie wyciągnąłby poń ręce. Remis z Anglikami, niezwykle prestiżowy, chlubny, wręcz szczytny (przynajmniej w myśl futbolowej tradycji, w której synowie Albionu, synów Piastów leją jak deszcz nad Narodowym), stawia nas w niezgorszej sytuacji przed kolejnymi meczami. Punktów w eliminacjach MŚ2014 może i mogło być co nieco więcej, ale i ta piątka nie boli. Dotychczasowe wyniki nagle okazują się być nieco innej wartości, niźli jeszcze nie tak dawno się zdawało. Bo skoro Czarnogóra ogrywa Ukrainę, która zresztą z Mołdawii wywozi tylko bezbramkowy remis, to nasze dotychczasowe wyniki z grupowymi rywalami, cenniejsze są niżby się zdawało.

Stąd też nienajgorsze humory przed futbolowa wiosną, stąd też radosny i nieco złośliwy uśmiech na twarzy polskiego kibica. Bo zwykła pszczoła, czasem i słonia pokąsa. I wcale po tym nie ginie.

10 przemyśleń na temat “Słoń i pszczoła”

  1. ~KasiaK pisze:

    patrząc jak Fornalik pracuje z reprezentacją można tylko żałować, że nie prowadził jej w trakcie Euro. Wielka szkoda, że nie wygraliśmy, bo powinniśmy. Anglicy nic wielkiego nie grali. Przyzwoity mecz naszych. Warto jednak zwrócić uwagę, że nie potrafimy w eliminacjach strzelić gola z akcji.. niepokojące jest też nie potrafimy wykorzystać Lewego (jeśli napastnik cofa się na własną połowę by sobie piłkę dograć to jest coś nie tak..)
    Brawo dla Fornalika za nie granie 3 defensywnymi pomocnikami, brawo za wpuszczanie Milika (widzicie jak SMuda wpuszcza młodego, ofensywnego zawodnika??)
    Mam jeszcze nadzieję, że Wawrzyniak przestanie grać (to po jego stronie jest ciągłe zagrożenie, może dajmy szansę Komorowskiemu? No i że nie będzie powoływany Mierzejewski jeśli nadal będzie siedział na ławce. Bo niestety ten zawodnik bez formy nie istnieje na boisku i po jego zmianie tak naprawdę graliśmy w 10-ciu…
    Tak czy tak Fornali daje szansę na logiczną normalność w naszej reprezentacji

    1. kaja.g pisze:

      Mecz nie był doskonały- gdyby był to nie stracilibyśmy tak głupio gola. Anglicy mają ogromne szczęście, że Piszczek się machnął tak niefortunnie.
      Z oceną gry piłkarzy jak zawsze się zgadzam. Do tego mam wrażenie, że z Lewego mógłby Fornalik zrobić mega ofensywnego pomocnika, albo jednak nauczyć chłopaków grać z dwójką napastników (cofnięty Lewy).
      Podobać musiał się Grosicki- szybki, świetnie walczący i dobrze podający no i oczywiście bohater meczu Glik- jedyny bezbłędny obrońca.
      Porządnie zagrali też Krychowiak i Wszołek- brawa dla chłopaków, bo trema na pewno mogła ich w takim spotkaniu zjeść.
      Zobaczymy w jaką stronę to zmierza. Jak na razie wygląda, że w bólach rodzi się jakaś kadra.

      1. ~KasiaK pisze:

        co do Lewego to problem chyba tkwi w tym, że nie ma współpracy pomiędzy nim a Obraniakiem… który nie dogrywa prostopadłych piłek. Zresztą Lewy chyba nie za bardzo przepada za grą jako cofnięty (tak jak to było w pierwszym sezonie Borussi).
        Wszołek jak dla akurat to średnio zagrał, trochę chyba trema zjadła.. a Krychowiak… ojj będziemy chyba mieli pociechę z niego (bodajże 95% podań celnych!), żeby jeszcze nieco odważniej do przodu. mam nadzieję, że to on ostatecznie wywali z kadry Murawskiego, znowu bardzo przyzwoity mecz Polańskiego. ZResztą para Krychowiak – Polański to może być para na całe eliminacje.
        Fajnie by też było, że ciut więcej strzałów było z naszej strony (i tych z pola karnego, i z daleka, o ten jeden strzał Obraniaka obroniony przez Harta to za mało)
        Oby tylko nikt Fornalikowi nie przeszkadzał, a może na eliminacje ME będzie całkiem fajna drużyna ;)

        1. ~Peter pisze:

          Jak dwie Kobiety dywagują o futbolu w taki błyskotliwy sposób to musi być święto! Serce rośnie. I o taktyce, i o personaliach… fiu fiu! Takich Polek nam trzeba!

          1. kaja.g pisze:

            I wcale nie mówisz tego ironicznie? ;D

          2. ~KasiaK pisze:

            czuje podstęp :P

            a na serio: interesujemy się, do rozmawiamy ;) proste

          3. ~Peter pisze:

            Jako Czytelnik stały w uczuciach nie posługuję się ironicznymi podszeptami (tym razem).

            Zawsze to inne spojrzenie na futbol oczami z nieco dłuższymi rzęsami. W kontekście meczy kolejnych to z niecierpliwością wyczekuję gry Kuby Koseckiego, bo to grajek pełną gębą i serce zostawić na boisku bezwzględnie umie.

  2. ~kartofelek pisze:

    remis niezły, ale tak naprawde to okaze sie jak bedziemy podliczac punkty na koniec, mam nadzieje ze nie zabraknie jakiegoś złamanego punkciku czy dwóch

    Angole grali przecietnie, ale sytuacje tworzyli grozniejsze od nas, wizja o jakiej czytam tu i ówdzie jakobysmy ich niemozebnie gnietli do mnie nie przemawia

    natomiast gołym okiem widac wiecej swobody w graniu, widok naszych stoperów klepiących w ataku pozycyjnym na linii srodkowej jest niesamowity i oby dalej iść tą drogą a będzie niezle

    widac ze Fornalik naprawde ma jaja (a nie jak jego poprzednik który mówił że ma a nie miał), nie ma u niego swietych krów
    grajacych za zasługi, oby tylko jeszcze wszyscy byli zdrowi bo brakowało w paru miejscach jakosci

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook