Peter Schmeichel. Część druga, ostatnia.

Carlsberg, jedyne piwo, które nie tylko należy, ale wręcz warto pić przy okazji UEFA EURO 2012, bardzo trafnie ustanowiło Petera Schmeichela swoim ambasadorem na czas mistrzostw. I wcale nie chodzi o fakt, iż obydwie marki zarejestrowane są w Danii, słuszność wynika raczej z osobowości legendarnego bramkarza. Schmeichel to człowiek otwarty, skłonny i chętny do rozmów oraz potrafiący wykreować odpowiednią atmosferę spotkań przy piwie. Nie ukrywa swoich przekonań i tylko tabu szatni piłkarskiej traktowane jest z odpowiednią dla tego zakazu świętością.

Podczas majowego spotkania z dziennikarzami oraz blogerami odpowiadał nawet na najbardziej wścibskie pytania.

- Twój ojciec jest z pochodzenia Polakiem, sam masz na drugie imię Bolesław. Jesteś w stanie powiedzieć coś po polsku?

Nie, kompletnie nie znam polskiego. No może poza „dziękuję” i „dzień dobry”. Tato nigdy nie czuł potrzebny aby wychowywać mnie i moje rodzeństwo po polsku. Kiedy zdecydował się opuścić Polskę, nie było już powrotu.

-KG*: Dlaczego wybrał akurat Danię?

Z powodu mojej mamy, rzecz jasna. Spotkali się na początku lat 60’ w Sopocie. On pracował jako muzyk w orkiestrze, ona akurat odwiedzała kogoś w Polsce. Poznali się dzięki wspólnemu znajomemu, zakochali w sobie, wzięli ślub  i wyprowadzili do Danii.

- Czy to oznacza, że nigdy nie miałeś propozycji gry dla reprezentacji Polski?

Oczywiście, że nie! Straciliśmy obywatelstwo w 1969, albo 1970, kiedy byłem sześcio-, czy siedmiolatkiem. W tym wieku rzadko dostaje się propozycje gry dla kadry narodowej. Zdaje się, że wtedy nawet nie marzyłem o tym, aby zostać bramkarzem.

- KG: Interesujesz się sportem, poza futbolem?

Uwielbiam golf! Od pożegnania z futbolem, do tego ogranicza się moją aktywność fizyczna. Za piłką przestałem tęsknić, gdy w ostatnim meczu jaki zagrałem roztrzaskałem palca. Łapiąc piłkę wszystko zrobiłem źle, zbyt wolno złożyłem się do chwytu. Skończyło się fatalnie. Rehabilitacja trwała sześć miesięcy, podczas których zdecydowałam, że z futbolem trzeba się rozstać raz na zawsze. Ograniczone ruchy w golfie znacznie bardziej mi teraz odpowiadają.

-Jak radzić sobie z presją?

Najważniejsze to mieć w życiu coś więcej niż sport. Ja, mając ojca muzyka, od dziecka dużo grałem, David Seaman z tego co wiem, lubił łowić ryby. Życie nie może krążyć tylko wokół futbolu. W odstresowaniu pomagają też ludzie, byle nie z „branży”. Ja nigdy nie szukałem przyjaciół wśród piłkarzy, wszyscy moi bliscy to osoby kompletnie z futbolem nie związane. Piłkarze żyjący tylko pracą, nigdy nie kończyli dobrze.

-KG: A co zrobić gdy popełni się jakiś błąd? Co zrobić w trudnej sytuacji na boisku?

Mnie o to pytasz?!

KG- Liczyłam na to, że znasz kogoś kto się kiedyś pomylił…

Trzeba mieć krótką pamięć. Nie ma innej możliwości, aby przetrwać ciężki okres gry. Należy wyłączyć myślenie. Warto ten błąd zrzucić na kogoś innego, przekonać samego siebie, że to wina innego gracza. Dumanie nad przyczynami, przeżywanie trudnej sytuacji, niemal zawsze dekoncentruje i w efekcie prowadzi do kolejnych pomyłek.

- Które z licznych sukcesów, cieszą Cię najbardziej?

Mam trzy takie ważne momenty, w których ekscytowałem się najbardziej. Po pierwsze było to mistrzostwo Danii, gdy grałem z Broendby. Byliśmy wtedy niebywale mocni, na pięć kolejek przed końcem, wystarczył nam punkt do tego, aby ostatecznie triumfować. Drugi, to rzecz jasna mistrzostwo Anglii. Manchaster United czekał na tytuł 27 lat, a w takim klubie jak ManU, presja sukcesu jest olbrzymia. Kiedy nareszcie udało się przerwać złą passę, zapanowała euforia. Trzeci najważniejszy moment, to Mistrzostwo Europy w 1992. Nikt na nas nie stawiał i wygrana w finale z Niemcami była czymś niesamowitym!

————————————————————————————————————————————————————————————————————

*KG- Kaja Głomb, skromna autorka bloga.
Ponieważ spotkanie miało swobodny charakter pogaduszek przy Carlsbergu, pytania do Schmeichela padały ze wszystkich stron. Przytoczyłam więc większość swoich oraz te, które niechybnie sama bym zadała, gdyby nie padły wcześniej. Kilka pytań pozwoliłam sobie ominąć, między innymi o klub Premiership, któremu w tym sezonie Peter kibicował.  Zaskoczyło i zniesmaczyło ono bowiem, nie tylko zebranych, ale przede wszystkim samego zainteresowanego.

7 przemyśleń na temat “Peter Schmeichel. Część druga, ostatnia.”

  1. ~sex randki pisze:

    Super napisane, na serio:)

  2. ~sextelefon pisze:

    świetny artykuł

  3. ~sKooler pisze:

    Wpadłem przez przypadek, czytam, często zgadzam się z Tobą, a tu nagle wpadam na słowa o Carlsbergu. Gusta są różne, ale moim zdaniem tym piwem nie warto zatracać sobie głowy nawet przy okazji naszego EURO. :)

    1. kaja.g pisze:

      Są miliony setki razy lepszych piw. Ale żadne nie jest oficjalnym piwem turnieju, stąd taka opinia ;)

  4. tata stracił obywatelstwo w ’69 czy ’70? co za problem, dziadek (a nie czasem pradziadek?) Obraniaka stracił jeszcze wcześniej;)

    1. ~airborell pisze:

      Wszyscy emigranci marcowi wraz z rodzinami zdaje się dostają przywrócone obywatelstwo z mocy prawa… Wystarczy więc udowodnić, że ojciec Schmeichela emigrował z powodów politycznych :).

      1. kaja.g pisze:

        Zdaje się, że polskie pochodzenie Schmeichela nigdy nie dotarło do skautów polskiej reprezentacji. A nawet gdyby, niczego raczej by to nie zmieniło. Schmeichel był, jest i będzie Duńczykiem. Nawet jeśli odzyska paszport.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook