Każde dziecko, uczestniczące w powszechnym systemie edukacji, przez lata zmuszane jest do „potworzenia” nieznośnych bohomazów, oddających uczucia względem mamuś, tatusiów i dziadków. Niemal każda laurka na swym froncie ma wielkie krzywe serce, a w środku pełne pasji życzenia z okazji danego święta. Wszystkie one są niemiłosiernie szczere, bo szczere są uczucia dziecka do dorosłych, na których patrzą jak na bogów i herosów.
Wszyscy się dziś zgodzą, że nie sposób nie obdarzyć Justyny Kowalczyk podobnymi uczuciami. Mieszkanka Kasiny Wielkiej…
(Kasina Wielka – wieś w województwie małopolskim, w powiecie limanowskim, gminie Mszana Dolna. W centrum znajduje się Dom Pomocy Społecznej, nowy oraz stary kościół, ośrodek zdrowia, punkt apteczny oraz Dom Strażaka i szkoła „A”. W tzw. Górnej Kasinie znajduje się druga szkoła, czyli budynek „B” Zespołu Placówek Oświatowych Kasina Wielka. Ludność Kasiny to około 2800 mieszkańców.)
…udowodniła kibicom i dziennikarzom, iż za wcześnie przestali w nią wierzyć i za szybko przewidywali jej koniec. Swoim rywalkom dobitnie uzmysłowiła, iż lekceważąc ją, popełniają katastrofalny błąd, a co więcej, osiągnęła cel, który, jeśli pozwolicie, iż pokuszę się o zgadywanie, motywował jej do ciężkiej pracy- pokonała na dużej imprezie swoją arcy-rywalkę. Tę samą, która jeszcze kilka dni temu czupurnie zapowiadała, iż Justynę przegoni. Marit Bjoergen, w oczach norweskich komentatorów, została „zmiażdżona”, „wykończona” i „rozbita na drobne kawałki”.
Tegoroczny Tour de Ski przejdzie do historii nie tylko ze względu na trzecią z rzędu wygraną Polki. W kronikach zapiszę się przede wszystkim fenomenalną rywalizacją dwóch najlepszych narciarek. I choć pojedynków w tym cyklu było wiele, jak choćby Justyny z Petrą Majdić zaledwie trzy lata temu, to jednak dopiero w tym roku można mówić o starciu epickim. Kowalczyk i Bjoergen nigdy nie kryły, iż się nie przyjaźnią, a narodowe media prześcigały się w podgrzewaniu atmosfery. Tysiące podtekstów, setki złośliwości i niewiarygodna ilość uszczypliwych komentarzy doprowadziły do apogeum: Justyna i Bjoergen na konferencjach prasowych siedziały odwrócone do siebie plecami. Na trasach biegły jednak ramie w ramię, wymieniając się triumfami i koncentrując się na wspólnym celu, czyli zdystansowaniu Therese Johaug i reszty stawki. Po kilku dniach było oczywiste: tylko te dwie tytanki zadecydują która z nich jest większa i nie odbędzie się to wcale w prasie i mediach.
Choć od początku sezonu, nie wątpiłam, iż Justynę wbrew wszelkiej logice stać na wygrywanie, to miałam poważne wątpliwości, czy ona sama znajdzie w sobie motywację. Zrobiła już wszystko, wygrała już wszystko, a nawet więcej. Z arogancją twierdziłam wręcz, że w tym sezonie nie stanie się nic, co będzie warte zapamiętania- takie reguły sezonu bez wielkiej imprezy. Myliłam się koncertowo.
Na całe szczęście !
Brak powiązanych notek.

~Piotr
9 Styczeń 2012 o 19:54
Lubię Cię.
Serio :)
kaja.g
9 Styczeń 2012 o 20:29
dziękuję bardzo, lekko się czerwieniąc ;)
~apamietaszjak
10 Styczeń 2012 o 00:09
fajnie